|
Środa, 24 Styczeń 2007 07:56 |
|
Na temat przedstawianej na seminarium w Warszawie przez Kanadyjczyków technologii produkcji energii z naturalnego uranu - czytamy w Rzeczpospolitej.
Kanadyjskie reaktory CANDU (Canada Deuterium Uranium ) do wytwarzania energii nie wymagają korzystania ze wzbogaconego uranu, ale uranu naturalnego. Kanada, która dysponuje dużymi złożami własnego uranu rozwinęła energetykę bez zastosowań techniki wojskowej.
Pierwsze urządzenie tego typu, które miało jedynie demonstrować zastosowanie tej technologii, powstało w Rolphton w prowincji Ontario. Prototypowy komercyjny CANDU o mocy 200 MWe został uruchomiony w 1966 r. w Douglas Point nad jeziorem Huron, następny w Bruce, także w prowincji Ontario. Ten ostatni stał się wzorcem dla budowanych później w Kanadzie reaktorów tego typu. Korzystną i bardzo ważną cechą reaktora CANDU jest możliwość ciągłej wymiany paliwa w czasie jego normalnej pracy.
Obecnie w Kanadzie pracuje 18 reaktorów tego typu. Zalety CANDU przesądziły o tym, że stały się przebojem eksportowym Kanady. Dziś pracują w Korei Południowej, Chinach, Indiach, Argentynie i Rumunii.
Według Wojciecha Książkiewicza z firmy SNC-Lavalin wchodzącej w skład zespołu CANDU, reaktor, w którym jako paliwo spala się uran naturalny jest prawdziwą dywersyfikacją źródeł energii, gdyż na rynku naturalnego uranu działa około 50 państw, podczas gdy wzbogacony uran podlega ścisłej kontroli i dostarcza go tylko kilka krajów - czytamy w Rzeczpospolitej.
Naturalny uran ma jeszcze te zalety, że generuje mniej radioaktywnych odpadów niż z uranu wzbogaconego, a emisja gazów i pyłów w porównaniu z elktrownią konwencjonalną jest znikoma. Minusem tej technologii jest konieczność przechowywania odpadów radioaktywnych po trzydziestu latach od momentu wprowadzenia uranu do eksploatacji.
Rzeczpospolita
|